Powered By Blogger

niedziela, 21 lutego 2010

recenzja o najnowszej płycie EUROPE

fajnie przeczytać cos takiego

Michał Kapuściarz z Onet.pl jest autorem tej recenzji

O płycie:„Last Look At Eden”
Ocena:


EUROPE - "Last Look At Eden"

Niewiedza może nie boli, ale na pewno szkodzi. Jeśli kojarzycie Europe tylko przez pryzmat przeboju z sprzed 20 lat, to czas zrewidować poglądy – "Last Look At Eden" to już trzecia od momentu reaktywacji, bardzo dobra płyta.

Przeboje to w równym stopniu błogosławieństwo co przekleństwo. Europe, choćby zaczęli grać jazz czy noise, i tak zawsze łączeni będą z "The Final Countdown", co akurat jest w tym przypadku kompletną ironią losu, bo tak istotny udział klawiszy jest u Europe wyjątkiem a nie regułą. Od 2004 roku Tempest i koledzy nie mają nic wspólnego z popowym obliczem rocka, ani obciachowymi strojami epoki glam. Gdyby nie podejrzanie mało przychylne media, Europe mógłby bez obaw zagarnąć rząd dusz, które nie mogą się doczekać nowej płyty Velvet Revolver. To solidne uwspółcześnione hard rockowe granie, z niepowtarzalnym feelingiem Johna Noruma (posłuchajcie wah-wah i wybornych solówek w "Mojito Girl"). Mam wrażenie, że choć wiele zespołów święcących sukcesy w latach 80-tych próbuje wrócić do dawnej formy, to właśnie "Start From The Dark", "Secret Society" i "Last Look At Eden" mogłyby trafić do Sevres pod Paryżem jako wzory hard rockowych płyt XXI wieku. Europe nie są swoją własną parodią, umiejętnie odświeżają konwencje (orkiestracje w "No Stone Unturned" sprawiają, że serce rośnie, a na twarzy pojawia się niekontrolowany uśmiech), czują się młodo i mają pomysł na siebie. Subtelnie dołożony ‘zeppelinowy’ groove, szczypta funky i pełna chochla bluesa sprawiają, że nowa propozycja Europe staje się wyborna, a za sprawą talentu do dobrych melodii jeszcze do tego łatwo przyswajalna. Tempest jest w najlepszej formie wokalnej od lat, ciekawa okładka płyty rzuca się w oczy – nic dziwnego że "Last Look At Eden" zadebiutował na szczycie szwedzkiej listy sprzedaży.

Sami muzycy określili swój aktualny styl jako modern retro rock. Mają mocną konkurencję tylko ze strony weteranów z Whitesnake (choć Coverdale jest akurat bardziej retro niż modern), reszta gra w innej lidze.

EUROPE Praga, 07.02.2010


koncert w Pradze


tu zdjęcia zrobione podczas spotkania z fanami


he is the best - John Leven - moim zdaniem najlepszy basista świata


wspólne zdjęcie szczęśliwców z EUROPE podczas spotkania



bilet na koncert


Moja miłość do muzyki EUROPE trwa od 1986 roku, czyli od słynnego utworu The Final Countdown. Ta miłość trwa nadal. Dla mnie są bezapelacyjnie najlepsi. Zawsze, kiedy czułam się źle, włączałam sobie którąś z plyt EUROPE i humor się polepszał. :-) Cieszę się, że chłopaki znowu przyeżdzają do Polski. Będzie to ich druga wizyta, pierwsza była 25 lutego 1992 roku, koncert odbył się w katowickim Spodku. Na gitarze grał wtedy Kee Marcello, tak więc teraz będzie to pierwszy koncert z Johnem Norumem.

Przyznaję, że już nie mogę się doczekać koncertu na Warszawskich Wiankach -19 czerwca.
Dwa tygodnie temu byłam na ich koncercie w Pradze, było świetnie. Byłam jedną z 8 osób, które wygrały spotkanie z zespołem przed koncertem. Bardzo się z tego cieszyłam. :-)

Koncert odbył się w Centrum Kultury Veltavska. O godz. 19.30 odbyło się wspomniane wczesniej przeze mnie spotkanie z fanami. Fajnie było ich spotkać, oczywiście cała się trzęsłam ze szczęścia. Zrobiłam sobie zdjęcia z chłopakami z zespołu, no i powiedziałam Joey'owi jak bardzo polscy fani cieszą się, że oni wreszcie przyjeżdzają do Polski, no i że Polski fan club przygotował dla nich niespodziankę. :-)

O 20.00 zagrał support, koncert EUROPE rozpoczął się o godz. 21.10. Oczywiście pierwszym utworem, który zagrali był Last look at eden. Rewelacyjny kawałek, do którego został nakręcony moim zdaniem rewelacyjny teledysk. Kolejnym utworem, który fani uslyszeli tego wieczora był utwór z 6 płyty - Love is not the enemy, potem moje ulubione Superstitious. EUROPE zagrał tego wieczora jeszcze takie utwory jak Prisoners in paradise, Scream of Anger - przy tym kawałku nie wiele brakowało a wyrwałabym Joey'owi mikrofon. Było także Open your heart czy Seventh sighn. Niestety nie było mojej ukochanej piosenki Yesterday news. Na szczęście mam ten utwór w wykonaniu koncertowym więc po powrocie do domu zaraz go odsłuchałam. :-)

Jak zwykle Joey rozmawiał z fanami, jako, ze byłam w pierwszym rzędzie no i miałam moją flagęże mu sie to spodobało.

Koncert był ekstra, niech żałuje każdy ten kto nie był. Już odliczam dni do 19 czerwca.

No a tym czasem zapraszam Was wszystkich do odwiedzenia Polskiej strony fan clubu zespołu EUROPE - http://www.europepoland.ning.com/